Pewnego dnia wybraliśmy się do Wenecji. Stateczkiem w kilka osób. Gniewko z Kamilą zostali w obozie ale z perspektywy tej wycieczki całkiem słusznie.
Parę chwil przed zejściem na pokład:
Czekamy:
Na taki stateczek:
Ale to jeszcze nie nasz:
I kilka fotek z podróży:
Usiedliśmy na dziobie i zrobiło się lekko zimno. Taką zawrotną prędkość osiągała nasza łódka:
Po pół godzinie zeszliśmy na stały ląd. Oj dużo ludzi tam było:
Wycieczka wzdłuż głównego nabrzeża:
Obowiązkowy Plac św. Marka:
I maskaradowe sklepiki, ulubione dla pewnego uczestnika wycieczki:
Pogubiliśmy się, zostając w podgrupach:
Lody:
I około tego etapu wsiedliśmy do tramwaju płynącego po Wielkim Kanale:
Tylko jeden przestanek:
I moja podgrupa, razem z tłem:
W Wenecji odnaleźliśmy mały park z placem zabaw. Tam bawiły się nie tylko nasze chłopaki, ale dorosłych objęła cenzura prasowa:
Szybka przechadzka pod nowym mostem na przystanek tramwajowy:
I wracamy na pokład statku do obozu:
Po drodze odnajdujemy zaginioną resztę wycieczki:
(Taras na dachu):
Młodzi okupili całą rufę:
Krótka przejście do stateczku na P.S.:
Czekamy:
Acha i jescze pamiątki z Wenecji:
C.D. nastąpi...




















































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz