Ponieważ jesteśmy ludnością napływową nie mamy grobów we Wrocławiu. A Gniewko jest za mały, by pojechać z nim na chwilę do rodziny. Wobec tego nasze spędzanie 1 listopada jest trochę inne niż zwykle. Wybraliśmy się do naszego ukochanego parku. Na początku karmienie kaczek.
I nieśmiertelny plac zabaw.
- Poczekaj, kamyk wpadł mi do buta.
No i takie widoczki, lubimy :)
Piękna jesień.




















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz