
No i musieliśmy zaliczyć karuzelę.


Następnie nasze kroki postawiliśmy na przystani.





Wracając do domu wpadliśmy na chwilę na świeży rynek.


Kolejnego dnia znów zaszło Słońce i wiał dość silny wiatr, Bałtyk zakołysał się troszeczkę.





Następny dzień wspominam jako najzabawniejszy ale o tym w następnym odcinku.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz