Przepiękna sobota. Dzień taki oczekiwany i to nie tylko ze względu na temperaturę. Jakiś optymizm zapanował wokół mnie.
Wybraliśmy się z dziadkiem na przechadzkę. M. poznawał nowy sposób przetrwania w lesie nie mając wody. Trochę naciąć brzozę, podstawić kubeczek i popijać. Cóż, sama natura.
Usłyszeliśmy szelest suchych liści i zobaczyliśmy jaszczurkę wygrzewającą się na słoneczku. Trochę uciekała a potem zatrzymała się stojąc całkiem nieruchomo.
I na końcu przechadzki zrobiliśmy drobny piknik nad stawem.
Piękna ta sobota. Bardzo mile ją wspominam.












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz