Pobudka o dość wczesnej godzinie zaowocowała godzinką wyprawy na polowanie na mgłę.
W Lubiążu było jej już tylko troszkę, lecz i tak M. zmarzł w dłonie. Nie była to długa wycieczka :(
Przejechaliśmy nad Rzekę i tutaj też ledwie ślady mgiełki ale za to słoneczko rozgrzało małe palce i zrobiło się weselej :)
W powrotnej drodze spędziliśmy chwilkę przy starym młynie lecz jak widać znów humor nie dopisywał :( No i mgły ani śladu :(
I już całkiem na końcu kawałek drogi już bliziutko domu :)
Niestety dzisiaj mgła nam uciekła i humory niezbyt dopisywały. Ale i tak było fajnie.
A z poprzedniej wycieczki pozdrowienia od M.dla Jacka :))))









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz