




Po południu pojechaliśmy rowerami odetchnąć w lesie, lecz uwierzcie mi, że było równie duszno jak na otwartej przestrzeni.





Antonio zastanawiał się co by tu wymyślić i podpowiedzieliśmy mu, by porzucał szyszkami do drzewa.




Przed powrotem chłopcy napoili się soczkami. Tak na pożegnanie.

Wielkie dzięki za wizytę i do zobaczenia wkrótce.
To niestety koniec długiego weekendu.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz