


Oczywiście M. wrzucał, co tylko się dało do fontanny.



Potem trochę pospacerowaliśmy i doceniliśmy słoneczne podrygi.





Na placu zabaw M. poczuł presję odmiennej płci.

Posilił się,

no i pożegnaliśmy park.

Pozdrawiamy naszych gości, przyjeżdżajcie jak najczęściej.




Nie wiem skąd macie taką pogodę. U nas kicha, że nawet dachu nie mam kiedy zrobić :(
OdpowiedzUsuń