Nareszcie upalny weekend. Pojechaliśmy do przyjaciół do Poznania. A tam mają piękne jeziorka wokół miasta, gdzie można popływać, pokopać w piachu i poleżeć w cieniu drzew.
A wieczorem, właściwie nocą pobawić się statywem i napić się zimnego piwa przy robieniu fotek.
Wspominam to trzęsienie biegacza z uśmiechem na ustach, Tomku. :)
Niestety niedziela nie była już taka słoneczna. Lecz odwiedziliśmy przepiękny dla mnie park z wijącą się wśród łąki rzeczką i bardzo starymi dębami. To Rogalin.
A te poniżej to sławny Lech i nie mniej sławny aczkolwiek trochę suchy Czech.
Pozdrawiam Poznań. :)))


























