Na początku drogi robili za kamienne figury.


Potem rzucali do celu.

Pozowali w otworze zniszczonej furtki.


I przy wydrążonym pniu.

Na piaszczystym placu (pozostałości po składzie piasku budowlanego) oddali się twórczości, kreśląc patykami obrazki i linie.




I odpoczywali, koniecznie coś pijąc po takiej zabawie. Dobrze czasem pomyśleć przed wycieczką co ze sobą zabrać. No i stwierdzam, że umieją się dzielić.




A poza czasem można było coś popstrykać.





To był bardzo ciepły poranek.

















