Pewnego letniego dnia pojechaliśmy rewitalizowaną trasą kolejową z Wrocławia do Trzebnicy ze znajomymi. Marta oprowadziła nas po mieście i pokazała wspaniały plac zabaw, na którym spędziliśmy trochę czasu.
Maciej z Antkiem pokonywali różne przeszkody i bawili się na placowych zabawkach.
Pod pilnym okiem mamuś.
Wreszcie dotarliśmy do najciekawszej atrakcji parku, czyli miejsca dla deskorolkarzy. Nasze chłopaki mają hulajnogi i całkiem dobrze sobie radzą.
Wczorajszego dnia byliśmy drugi raz na basenie, który nie jest zbyt nowy ale prezentuje się całkiem nieźle.
M. wskoczył w strój basenowy i ubrał swój ulubiony "człepek".
Pojawił się również w poczekalni Antonio, chociaż jego mina nie mówi o tym, że mu się podoba.
No i wreszcie jesteśmy w wodzie. Jak się okazało, tylko w piątkę ale o tym za moment.
Pola i Antonio postanowili nie pływać, mieli inny pomysł na spędzenie tego południa. Zostaliśmy więc we trójkę z nowymi koleżankami.
Antonio na początku poobserwował i czekał na lepszy moment.
Pola wprawdzie weszła do wody...
ale już po chwili była na suchym lądzie.
Natomiast reszta dzieciaków wzięła się do zajęć basenowych, myślę, że im się podobało.
Czyżby było trochę tęskno? Może w następnym tygodniu Pola się zdecyduje na zabawę. No cóż, dzieci mają swoje pomysły i często zachowują się jakoś nieracjonalnie. Ale nie ma jak kochający i rozumiejący rodzic.
A reszta pływała nadal.
Myślę, że zajęcia na basenie to całkiem przyjemna zabawa